produkty gorszej jakości w polsce
Polscy klienci od dawna komentowali, że żywność, ubrania i chemia w naszych marketach są gorszej jakości niż identycznych marek oferowane na Zachodzie. Podejrzenia te potwierdza Matt Simister, dyrektor Tesco w Wielkiej Brytanii. W wywiadzie dla BBC powiedział, że artykuły pierwszej kategorii trafiają choćby do angielskich sklepów, a drugiego gatunku - Europy Środkowej i
Morawiecki zwrócił uwagę, że te same produkty w różnych krajach UE mają różny skład. Mamy do czynienia z nierównanym traktowaniem państw członkowskich. Nasza ekipa, nasz dream-team, który jedzie do Parlamentu Europejskiego, będzie walczył o równość i równe traktowanie wszystkich obywateli UE
Po artykule dotyczącym gorszej jakości produktów dla Polaków, Czechów czy Bułgarów na naszym forum zawrzało. Internauci zaczęli dzielić się opiniami o dziesiątkach produktów, które ich zdaniem są gorsze w naszych sklepach niż na zachodzie. - Nawet gazeta Computer Bild w Niemczech kosztuje 1,5 Euro = około 6,50zł, a ma ok. 150
Zachodni producenci nadal wysyłają do Polski gorsze produkty niż na zachod.rynki Ponad rok temu czeskie i słowackie rządy zaczęły głośno mówić o tym, że zachodni producenci wysyłają do sklepów w Europie środkowo-wschodniej produkty gorszej jakości.
Polaków czeka szok w 2024! Pieczywo będzie droższe i gorszej jakości? Wzrost cen pieczywa hamuje, ale w sklepach nadal jest drogo. I zapowiada się, że w przyszłym roku pieczywo może mocno
nonton film high society sub indo korea. Rossman w Polsce gorszy niż w Niemczech?Zawyżanie cen i gorsza jakość – takie mają być produkty w sieci Rossmann w Polsce, w porównaniu do tych samych artykułów w drogeriach niemieckich. Mniej składników w kremach i balsamach produktów np. Isana i Alterra (produkty własne sieci Rossmann) i wyższe ceny to ewidentnie nieuczciwe podejście do klientów. Przykładowo to samo mydło kosztuje w Polsce 3,49 zł, a w Niemczech 2,35 zł, przy czym „polskie" ma także mniej składników. Dotyczy to nie tylko mydła, ale wielu produktów. Jeśli weźmiemy pod uwagę zarobki Niemców i Polaków, fakt ten wydaje się tym bardziej karygodny. Oburzona użytkowniczka serwisu Twitter (o loginie ZabX@zabikozord) wysłała w tej sprawie pismo do UOKiK z prośbą, by zbadał sprawę. Jednak taka polityka sklepu nie jest niezgodna z prawem, ponieważ ceny reguluje rynek, a kupując produkt klienci zgadzają się na jego nabycie i zapłatę podanej kwoty. Składam pismo p.#ePUAP do @UOKiKgovPL w sprawie koncernu #Rossmann w kontekście stosowania podwójnych standardów jakości i praw konsumenta! — ŻabX (@zabikozord) 24 sierpnia 2017 Zobacz także: Eurocash mógł stracić 100 mln zł przez oszustów podatkowych Według Rossmanna przyczyna różnic leży w polityce cenowej: sieć tłumaczy, że Polacy bardziej lubią promocje. Rzecznik sieci skomentowała, że sklepy w Polsce są odrębnymi podmiotami (niemiecki Rossmann ma połowę udziałów w polskiej spółce), których działalność opiera się głównie na atrakcyjnych promocjach. Według niej, 50-70 proc. produktów w Polsce jest sprzedawanych po obniżonych cenach. Pod uwagę należy wziąć promocję „Klub Rossmann" oraz "49 proc. zniżki", która regularnie pojawia się co jakiś czas i dotyczy różnych artykułow: raz są to tusze do rzęs, raz produkty do pielęgnacji skóry, innym razem to kremy i balsamy. Niemieccy klienci mają natomiast nie lubić promocji tak, jak Polacy, dlatego kosmetyki kupują w niższych, ale regularnych cenach. Sprawdź również: Urzędnicy bez podwyżek. Nie dostanie ich 120 tys. pracowników służby cywilnej Rzeczniczka skomentowała także różnice w składzie produktów sieci w Polsce i za granicą. Według niej wynika to z „nieścisłości w tłumaczeniu etykiet". Sieć zadeklarowała także, że zajmie się wyjaśnieniem sprawy i ustosunkuje się do przytoczonych przez niezadowoloną klientkę zarzutów. Polecamy: W Rzymie kryzys wody. Będą problemy z dostawą Warto przeczytać: Beata Szydło głosowała za uchyleniem sankcji za niepłacenie podatków Zobacz: Internauci zapowiadali bojkot produktów Maspexu. Tymczasem sprzedaż Tigera rośnie Źródło:
9 grudnia 2017, Witold Katner Polski rząd naciska na Komisję Europejską w sprawie rozwiązania problemu tzw. podwójnych standardów jakości żywności. Gorsza jakość produktów w Polsce i sąsiednich krajach jest tematem dyskusji polityków. Do krajów Europy Środkowo-Wschodniej trafiają produkty gorszej jakości niż te, które znajdziemy w sklepach na zachodzie kontynentu. Gorsza jakość produktów w Polsce stała się przyczyną nacisków kraju na KE. Na razie na pewno nie zdecydujemy się na embargo takich produktów. Problem ten bowiem w mniejszym stopniu dotyczy nas niż innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Gorsza jakość produktów w Polsce Ta sama marka, to samo opakowanie, ale po dokładnym zbadaniu składu okazuje się, że to dwa różne produkty. Na taki problem trafiły słowackie i węgierskie służby zajmujące się jakością żywności. Testy porównawcze pokazały, że międzynarodowe koncerny spożywcze wysyłają do krajów Europy Środkowo-Wschodniej gorszą żywność. Wprawdzie jest ona bezpieczna, bo spełnia wszystkie wymagane prawem standardy, ale jednocześnie jest nieco gorszej jakości, niż ta sprzedawana na zachodzie Europy. Jacek Bogucki, wiceminister rolnictwa. Według jego słów gorsza jakość produktów w Polsce wynika z zastosowania innych składników. – Szczególnie dotyczy to słodyczy czy napojów i jeszcze kilku grup produktów rolno-spożywczych, gdzie, czytając etykiety, można to zjawisko bardzo łatwo rozpoznać. Bo jeśli w przypadku tego samego napoju, pod tą samą marką, do słodzenia w Polsce stosuje się izoglukozę, a w Europie Zachodniej – cukier z buraków cukrowych, sacharozę, to nie jest to zgodne z oczekiwaniem polskiego konsumenta. Jest to próba obniżenia kosztów produkcji tego produktu. Wiele badań wskazuje, że izoglukoza, syrop glukozowy, jest bardziej szkodliwy niż cukier pochodzący z produkcji choćby buraka cukrowego – tłumaczy wiceminister rolnictwa Jacek Bogucki. Twardy orzech do zgryzienia Problem jest trudny do rozwiązania. Zarzuty wysuwane są pod adresem dużych międzynarodowych korporacji działających na terenie całej Europy, które problem próbują tłumaczyć zróżnicowaniem gustów konsumentów. Jednocześnie badania przeprowadzane w tej sprawie są bardzo wyrywkowe. Materiał porównawczy w tym zakresie praktycznie nie istnieje. Koncerny tłumaczą się, że chciały zaproponować konsumentom z Europy Wschodniej marki funkcjonujące na Zachodzie, ale po niższej cenie. Ale rządy państw Europy Środkowo-Wschodniej nie przyjęły tych tłumaczeń i poskarżyły się na takie praktyki do Brukseli. – Pani premier w imieniu całego rządu, a więc nie tylko samego ministra rolnictwa, ale całego rządu, zdecydowanie potępiła oferowanie produktów na wspólnym rynku o zróżnicowanych cechach jakościowych w zależności od tego, w jakim kraju te produkty są oferowane – relacjonuje wiceminister Bogucki. Nie zaakceptuję, że w niektórych częściach Europy sprzedaje się żywność niższej jakości niż w innych krajach mimo identycznego opakowania i marki Interwencja Brukseli Co warte zauważenia poskarżyły się skutecznie. Komisja Europejska od razu wzięła się do rozwiązania problemu. – Nie zaakceptuję, że w niektórych częściach Europy sprzedaje się żywność niższej jakości niż w innych krajach mimo identycznego opakowania i marki. Teraz musimy nadać większe uprawnienia organom krajowym, aby wyeliminować wszelkie nielegalne praktyki, gdziekolwiek mają miejsce – mówił niedawno przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker. Bruksela opublikowała właśnie zbiór wytycznych w sprawie stosowania unijnego prawa żywnościowego i ochrony konsumentów do produktów o podwójnej jakości. Uznano, że praktyki stosowania podwójnych standardów jakości żywności łamią unijną dyrektywę o nieuczciwych praktykach handlowych. Ale państwa naszego regionu chcą jeszcze więcej. Proponują, aby powstał powszechny systemu badań. Pozwoliłby one na porównywanie jakości produktów w poszczególnych krajach i wymianę takich informacji pomiędzy inspekcjami poszczególnych państw. Bez takich wspólnych działań na poziomie europejskim żadne państwo Europy Centralnej i Wschodniej sobie nie poradzi. Zachowaj spokój Andrzej Gantner, Polska Federacja Producentów Żywności. Ale jednocześnie rząd i eksperci apelują, żeby zachować spokój. Problem ten bowiem w zdecydowanie mniejszym stopniu dotyczy Polski, gdyż my głownie żywność sprzedajmy, a nie kupujemy za granicą. – A więc w przypadku podstawowych produktów rolno- -spożywczych tego problemu nie obserwujemy. Ale oczywiście ten problem istnieje w przypadku dostarczania także na rynek polski produktów marek światowych, marek ogólnoeuropejskich – mówi wiceminister Bogucki. Jednocześnie reprezentanci przemysłu spożywczego zwracają uwagę, że żywność nie może być taka sama na wszystkich rynkach. – Czy Polak na pewno chciałby jeść kiełbasę taką samą jak na przykład Hiszpan czy Niemiec – pyta retorycznie Andrzej Gantner z Polskiej Federacji Producentów Żywności. Jednocześnie potwierdza, że bardzo często robi się produkty pod taką samą marką, ale w nieco zmienionym składzie. Wszystko po to, aby sprostać gustom konsumentów. Dlatego polski rząd musi działać ostrożnie, bo takie praktyki mogą dotyczyć także naszych producentów, wysyłających swoje towary żywnościowe na cały świat. NOWOŚĆ | SU TARROCAPrzeczytaj Nawet wzorca wg COBORU
Na polskim rynku wreszcie będą dostępne produkty takiej samej jakości jak np. w Niemczech. Parlament Europejski oraz Rada Europy wstępnie przyjęły porozumienie w sprawie bardziej rygorystycznych oraz skuteczniej egzekwowanych przepisów o ochronie konsumentów. Polska może odetchnąć z ulgą. Produkty sprzedawane w Polsce będą miały taką samą jakość jak te w wolna od produktów gorszej jakości! Jak chce nas chronić Unia Europejska?UE chce wprowadzić szereg zmian, dzięki którym polscy klienci będą mieli dostęp wyłącznie do produktów o takiej samej jakości, jak analogiczne sprzedawane np. w Niemczech. Przez wiele lat konsumenci z krajów wschodniej Europy narzekali na gorszy skład produktów marek, które sprzedawały swoje towary w całej UE. Na lepszą jakość mogli liczyć klienci "Starej Europy".Do najważniejszych zmian prawnych możemy zaliczyć:jasne przepisy dotyczące kwestii podwójnej jakości – negocjatorzy PE oraz Rady ustalili, że nie będzie możliwe kierowanie do obrotu produktów, które są rzekomo identyczne z produktami wprowadzanymi w innych państwach członkowskich w przypadku, gdyby produkty te różniły się składem. zwiększenie wymiaru kary za naruszenia – jeśli okaże się, że któryś z producentów naruszył nowe przepisy, zostanie ukarany grzywną, która jest nie mniejsza niż 4 proc. rocznego obrotu danego przedsiębiorcy. wzmożenie ochrony konsumentów kupujących online - konieczne będzie wyraźne informowanie konsumentów o tym, kto sprzedaje konkretny produkt – czy jest to osoba prywatna czy też przedsiębiorstwo. Polska zadowolona z przyjętych rozwiązańStrona polska jest usatysfakcjonowana przyjętymi źródło dyplomatyczne dla PAP: Polska uważa za satysfakcjonujące rozwiązania przyjęte przez PE i Radę UE w ostatni piątek w zakresie zmian w prawie ochrony konsumentów, zwłaszcza w zakresie podwójnych standardów produktów. Wprowadzenie na rynek towaru jako identycznego z tym, który jest sprzedawany w innym państwie członkowskim, podczas gdy istotnie różni się od niego składem i charakterystyką, będzie uznawane za wprowadzanie klientów w o zlikwidowanie podwójnych standardów jakości trwała od wielu lat. O wygranej państw Europy Środkowo-Wschodniej poinformowała rumuńska prezydencja, która prowadziła negocjacje w tej jednak podkreślić, że projekt może trafić pod ostateczne głosowanie dopiero po wyborach do Europarlamentu. Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Tesco to jeden z najpopularniejszych sklepów spożywczych Dziennik ZachodniEkspert: Staliśmy się społeczeństwem dyskontowym, dla którego największe znaczenie ma cena produktu. Producenci o tym wiedzą. Czy faktycznie w Tesco sprzedawane są produky gorszej jakości?„Klienci drugiej kategorii” - wszystko wskazuje na to, że możemy tak o sobie mówić. Bowiem takie wnioski płyną z wywiadu udzielonego BBC przez dyrektora sieci hipermarketów Tesco w Wielkiej Brytanii. Matt Simister bez zająknięcia przyznał w nim, że do sklepów w środkowej i wschodniej Europie trafiają produkty „drugiego sortu”. Rzecznik Tesco w Polsce, chcąc załagodzić tę wpadkę, tłumaczy, że wypowiedź dyrektora została wyrwana z kontekstu. To nie pierwszy przypadek, kiedy docierają do nas informacje o gorszej jakości produktów kierowanych na polski rynek. Najwyższa jakość różna?Matt Simister, dyrektor sieci hipermarketów Tesco w Wielkiej Brytanii, w wywiadzie dla BBC powiedział: „W wielu przypadkach wysyłamy produkty pierwszej jakości do marketów w Wielkiej Brytanii, a produkty drugiej jakości do sklepów w Środkowej i Wschodniej Europie”. Jego wypowiedź odbiła się szerokim echem w mediach. Klienci popularnej w Polsce sieci zaczęli zastanawiać się, czy rzeczywiście do koszyków wkładają produkty drugiego sortu. Zdaniem Michała Sikory, rzecznika Tesco w Polsce (tylko w sześciu największych miastach w woj. śląskim działa blisko 30 tych sklepów), wypowiedź brytyjskiego dyrektora została wyrwana z kontekstu i dotyczyć miała jedynie zewnętrznego wyglądu sprzedawanych towarów. Jak tłumaczy, dostawcy zarówno w Polsce, jak i w Wielkiej Brytanii muszą spełniać odpowiednie wymagania. Sikora nie kryje jednak, że klienci w Polsce, Anglii czy w jakimkolwiek innym państwie mogą mieć różne oczekiwania co do wyglądu czy powtarzalności artykułów. Już wcześniej słyszeliśmy, że na nasz rynek trafiają produkty gorszej jakości. Kilka lat temu głośno było o różnej wydajności proszków do prania produkowanych w Niemczech na różne rynki. Te wysyłane do Polski miały w sobie więcej wybielacza. Historia TescoRóżne znaczy gorsze?Jak mówi Piotr Koluch z Fundacji Pro-Test, sami jesteśmy sobie winni takiego traktowania przez zagranicznych producentów. - Staliśmy się społeczeństwem dyskontowym, dla którego największe znaczenie ma cena produktu. Jego jakość schodzi na dalszy plan. Nie ma się co dziwić, że producenci z tego korzystają - mówi. Innego zdania jest dr hab. Robert Wolny z katedry rynku i konsumpcji Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. - Jakość produktów zawsze miała dla nas znaczenie. Inną sprawą jest fakt, czy przeciętną rodzinę stać na towar wysokiej jakości - tłumaczy. Aleksandra Czerwińska z Katowic, która mieszkała na Wyspach przez trzy lata, widziała różnicę w jakości produktów kupowanych tam i w Polsce. - O wiele bardziej smakowały mi w Anglii produkty nabiałowe. Zresztą nie tylko jedzenie było lepszej jakości. Bardziej wytrzymałe były też ubrania czy zabawki dla dzieci - przyznaje. Andrzej Faliński, dyrektor Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, tłumaczy, że te różnice wynikać mogą z samych surowców wykorzystywanych podczas produkcji. Na przykład sery powstające na bazie mleka od polskich krów mogą różnić się smakiem od tych produkowanych w innych częściach świata. - Wszystko jednak podlega ścisłej kontroli. Sieciom hipermarketów nie opłaca się podawanie nieprawdziwego składu towarów, które same wyprodukowały. Za wprowadzenie klienta w błąd grożą ogromne kary finansowe - wyjaśnia dalej winy innych przepisówKatarzyna Kielar, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Katowicach, wyjaśnia, że jakość produktów szczegółowo określają przepisy zarówno unijne jaki i wewnętrze, każdego kraju. - My sprawdzamy zarówno oznakowanie produktu, jak i jego skład. Czyli to, czy zawartośc zgadza się z tym, co producent zadeklarował na opakowaniu - mówi rzeczniczka. W mijającym roku Wojewódzki Inspektorat Inspekcji Handlowej rozpoczął 168 postępowań w podobnej sprawie. wsp. Ewa AndruszkiewiczAgencja ratingowa Moody's obniżyła rating akcji Tesco do poziomu śmieciowego - Ba1. To kolejny gwóźdź do trumny sprzedażowego giganta z Wielkiej Brytanii, którzy przez lata nieustannie się stało się największym sprzedawcą detalicznym w Wielkiej Brytanii w 1995 roku. Kolejne 17 lat to historia nieprzerwanej ekspansji. Zarówno na Wyspach, jak i poza nimi. Oprócz hipermarketów, marką Tesco sygnowano bank, operatora komórkowego, a nawet wytwórnię płytową. Jednak w 2013 roku fortuna się odwróciła. Roczny zysk spadł po raz pierwszy od 20 lat. To wymusiło cięcia w oddziałach na całym świecie. Rok 2014 rozpoczął się fatalnie. Po kiepskim sezonie świątecznym firma ostrzegła inwestorów, że roczny zysk będzie o 150 mln funtów niższy od zakładanego. Po kolejnej informacji o niższych przychodach zarząd zwolnił dyrektora firmy Philipa Clarke'a. Zastąpił go Dave Lewis. Po następnym obniżeniu prognozy Tesco zapowiedziało obcięcie dywidendy o 75 proc. Cena akcji załamała się, przez co wartość spółki spadła o 1,3 mld funtów. W październiku przybito kolejny gwóźdź do trumny: okazało się, że Tesco przeszacowało swój roczny zysk o 250 mln funtów. Zawieszono czterech dyrektorów i powołano zewnętrzny audyt. Na dopełnienie wszystkiego w grudniu Tesco wydało czwarte ostrzeżenie: roczny zysk niższy o pół miliarda TescoCzy spotkaliście się z gorszą jakością zagranicznych produktów? Dyskutujcie z autorkąPolecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Okazuje się, że naprawdę są dwie kategorie klientów. Urząd ds. Jakości Żywności na zlecenie Ministerstwa Rolnictwa przebadał 22 produkty kupione w Bratysławie oraz dwóch austriackich miastach leżących przy granicy ze Słowacją. 11 z nich różniło się smakiem, wyglądem i składem - informuje jakość wiąże się z niższymi cenami. Tak przynajmniej tłumaczą się korporacje. Słowacja chce jednak lobbować w Unii Europejskiej, by firmy spożywcze zaprzestały tego typu praktyk. To chora sytuacja, kiedy sok pomarańczowy sprzedawany w stolicy europejckiego kraju nie zawiera faktycznego soku, za to ma więcej środków konserwujących i stabilizatorów niż teoretycznie ten sam produkt sprzedawany 20 km dalej w Austrii.
produkty gorszej jakości w polsce